poniedziałek, 12 lutego 2018


nie wiem co powiedzieć

kwadrans do spotkania. na górze już jasno i gwarno, a na dole, przy wejściu, ciemno. wychodzę na papierosa, zaczynam palić i oto traf - zrządzenie losu - na papierosa wychodzi także Ignacy. wyciągam rękę, przedstawiam się.
- a ja pana skądś znam - powiada Ignacy, dla którego te światła na górze i ten gwar.
miłe. nie ukrywam. choć pewnie raczej niemożliwe - myślę sobie.
lecz nic nie mówię, bo nie wiem co powiedzieć.

- opowiem panu o mewie. kiedyś byłem w Gdańsku, siedziałem przy uchylonym oknie. nagle do środka wleciała mewa i porwała umowę wydawniczą...
a to ci historia - myślę sobie.
ale nie odzywam się, żeby nie spłycić anegdotki.

tej naszej, nazwijmy to - rozmowie, - przysłuchuje się gołąb. tak, u stóp siedzi gołąb z podkulonymi nóżkami, lekko moszcząc się na brzuszku. duży, pocztowy, miejski gołąb.
o, ten gołąb - pomyślałem - w niczym nie przypomina tej łobuzerskiej mewy z anegdoty Ignacego.
ale nie odzywam się. palę.
- przypomina kuropatwę - nie sądzi pan? - zauważa Ignacy.
zaciągam się i przyglądam. no nie, nie przypomina kuropatwy.
i nie wiem, czy to powiedzieć.

gołąb wstaje i przechodzi dalej. jest tak nieruchawy, że zastanawiam się, czy w ogóle lata. - ów gołąb nie wleciałby do nikogo przez okno, a już na pewno nie porwałby ważnego dokumentu - w końcu mówię i wypuszczam żagielek dymu.
- ale mógłby go osrać! - słyszę.

- a wie pan....? - zaczyna Ignacy.
a ja dalej nie wiem co mu powiedzieć....

a za kilkanaście minut, na spotkaniu, Ignacy będzie grał, będzie skrajnie ironiczny i bezwzględnie inteligentny. wszystkiemu zaprzeczy - bo ponoć tak kazali mu prawnicy. użyje zwrotów typu: wydział prawdy zaprzecza.
pytany: czy może powiedzieć o...?
żachnie się i odpowie:
- zaczyna się. STASI!
do prowadzącej
- czy twoja mama pracowała jako przesłuchująca?
na co prowadząca. Ignacy, dlaczego napisałeś tę książkę?
- dla wydawcy.
a po pauzie - i dla siebie.
a po jeszcze dłuższej pauzie - ach. i dla czytelników! zaśmieje się - przepraszam, ciągle mam wrażenie, że o czymś istotnym zapominam.
w końcu wyzna:
- postanowiłem pójść drogą Paulo Coelho i takich refleksji, że: dusza jest jak płomyk świecy. itp... OPŁACA SIĘ. :D

tymczasem jest dziesięć minut przed spotkaniem. dopalamy papierosy.
- muszę panu powiedzieć, że napisała do mnie dziewczyna...

a ja nadal nie wiem co powiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz