nie wiem co powiedzieć
kwadrans do spotkania. na górze już
jasno i gwarno, a na dole, przy wejściu, ciemno. wychodzę na
papierosa, zaczynam palić i oto traf - zrządzenie losu - na
papierosa wychodzi także Ignacy. wyciągam rękę, przedstawiam się.
- a ja pana skądś znam - powiada
Ignacy, dla którego te światła na górze i ten gwar.
miłe. nie ukrywam. choć pewnie raczej
niemożliwe - myślę sobie.
lecz nic nie mówię, bo nie wiem co
powiedzieć.
- opowiem panu o mewie. kiedyś byłem
w Gdańsku, siedziałem przy uchylonym oknie. nagle do środka
wleciała mewa i porwała umowę wydawniczą...
a to ci historia - myślę sobie.
ale nie odzywam się, żeby nie spłycić
anegdotki.
tej naszej, nazwijmy to - rozmowie, -
przysłuchuje się gołąb. tak, u stóp siedzi gołąb z
podkulonymi nóżkami, lekko moszcząc się na brzuszku. duży,
pocztowy, miejski gołąb.
o, ten gołąb - pomyślałem - w
niczym nie przypomina tej łobuzerskiej mewy z anegdoty Ignacego.
ale nie odzywam się. palę.
- przypomina kuropatwę - nie sądzi
pan? - zauważa Ignacy.
zaciągam się i przyglądam. no nie,
nie przypomina kuropatwy.
i nie wiem, czy to powiedzieć.
gołąb wstaje i przechodzi dalej. jest
tak nieruchawy, że zastanawiam się, czy w ogóle lata. - ów gołąb
nie wleciałby do nikogo przez okno, a już na pewno nie porwałby
ważnego dokumentu - w końcu mówię i wypuszczam żagielek dymu.
- ale mógłby go osrać! - słyszę.
- a wie pan....? - zaczyna Ignacy.
a ja dalej nie wiem co mu
powiedzieć....
a za kilkanaście minut, na spotkaniu,
Ignacy będzie grał, będzie skrajnie ironiczny i bezwzględnie
inteligentny. wszystkiemu zaprzeczy - bo ponoć tak kazali mu
prawnicy. użyje zwrotów typu: wydział prawdy zaprzecza.
pytany: czy może powiedzieć o...?
żachnie się i odpowie:
- zaczyna się. STASI!
do prowadzącej
- czy twoja mama pracowała jako
przesłuchująca?
na co prowadząca. Ignacy, dlaczego
napisałeś tę książkę?
- dla wydawcy.
a po pauzie - i dla siebie.
a po jeszcze dłuższej pauzie - ach. i
dla czytelników! zaśmieje się - przepraszam, ciągle mam wrażenie,
że o czymś istotnym zapominam.
w końcu wyzna:
- postanowiłem pójść drogą Paulo
Coelho i takich refleksji, że: dusza jest jak płomyk świecy.
itp... OPŁACA SIĘ. :D
tymczasem jest dziesięć minut przed
spotkaniem. dopalamy papierosy.
- muszę panu powiedzieć, że napisała
do mnie dziewczyna...
a ja nadal nie wiem co powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz